O neonowej sukience, a właściwie nie o niej
Wróciłam z Chmielnej, gdzie spędziłam cudowne popołudnie z Kokorinoo. Robiłyśmy zakupy (zobaczcie na snapie: antoinette_blog), piłyśmy kawę, wypluwałyśmy tapiokę z bubble tea i gadałyśmy o bzdurach. O tym, że gorąco, mimo że kochamy upały, o tym że nic się nie chce. Że mamy mnóstwo wspaniałych zdjęć na dysku i nie chce nam się ich ani obrabiać, ani tym bardziej nic pisać. Bo o czym, o tym, że gorąco? Czy o tym jak te sandałki fantastycznie kontrastują ze zwiewną sukienką? No dramat, zero weny, płacz i zgrzytanie zębów. Tymi zdjęciami mogę zachwycać się od nowa co minutę, do znudzenia. Ale wiecie co? Nie mam nic do powiedzenia.
Gdzieś kiedyś czytałam, że najlepszym lekarstwem na brak weny jest… pisanie. Wena nie nadejdzie, ale robotę musisz zrobić, a im częściej będziesz się zmuszać, tym łatwiej będzie szło. Dlatego od poniedziałku (będę się sama przeklinać i bić porem po głowie za to co teraz piszę) przez miesiąc nowy wpis na blogu będzie się pojawiał codziennie. Postaram się żeby nie było dwóch stylizacji pod rząd, ale nie obiecuję. Tak czy siak, od poniedziałku do porannej kawy możecie odpalać blogaska. Piątka!



manicure – Agata z Pearls of Beauty Studio Anna Łączewska w Lublinie wykonany hybrydą OPI (trzyma się najlepiej ze wszystkich, jakie do tej pory miałam).
zdjęcia: Anna
sukienka/dress – TUTAJ/HERE
sandałki/sandals – TUTAJ/HERE
okulary/sunnies – TUTAJ/HERE
torba/bag – TUTAJ/HERE